top of page

Piwo i czekolada, ale nie tylko.

Andrzej Zawadzki
1 cze
7 minut(y) czytania

Dotrzymując słowa danego poprzednio, będę dzielił się wrażeniami z bliższych podróży, bo te dalsze są teraz trudniej dostępne. Po Słowacji wybrałem państwa Beneluxu.



To nazwa regionu w Europie Zachodniej, obejmującego trzy państwa: Belgię, Niderlandy (Holandię) i Luksemburg. Jak łatwo się zorientować, jest to nazwa utworzona z pierwszych sylab ich nazw: Be–Ne–Lux. Nazwa „Benelux” pojawiła się w czasie II wojny światowej, dokładniej w 1944 roku, kiedy rządy trzech państw (na uchodźstwie w Londynie) podpisały umowę o unii celnej, która w przyszłości stanowić miała nawet zalążek Unii Europejskiej.

Idąc tropem skrótowca, rozpocznę opowieść o moich wizytach w krajach Beneluxu od Belgii.

Być może ktoś z czytających te słowa pamięta całkiem zabawny film z roku 1969 „Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii” (reż. Mel Stuart), który to film opowiadał perypetie amerykańskich turystów udających się do Europy. Tempo podróżowania było tak szybkie, a kraje dla Amerykanów tak małe, że trudno było się im zorientować nawet, gdzie aktualnie są.



Faktycznie, Belgia nie jest dużym obszarowo krajem, choć jej znaczenie w świecie, głównie z powodu pozycji, jaką zajmuje w światowej polityce jej stolica Bruksela, jest znaczne. Jest pewnie wielu obcokrajowców, także Polaków, którzy w Belgii bywają co wtorek, a może nawet częściej, bo tam pracują, lub załatwiają interesy.



Na ulicach belgijskich miast spotkać można bardzo wielu obcokrajowców, którzy wtapiają się w tłum rodowitych Belgów. Kraj jest gęsto zaludniony, bowiem na powierzchni dziesięciokrotnie mniejszej niż Polska (to mniej nawet niż woj. mazowieckie) mieszka ok. 12 mln mieszkańców.


Belgia jest oficjalnie monarchią konstytucyjną, a aktualnie urzędującym monarchą jest Filip I Belgijski.

Bruksela nie jest największym miastem Belgii (220 tys. mieszkańców), bo pierwszeństwo pod tym względem należy do Antwerpii (ok. 530 tys.), ale jest także kilka innych miast belgijskich większych od samej stolicy. To jednak o Brukseli jest w świecie głośno. Przynajmniej w naszych czasach.


A co warto w Stolicy Belgii zobaczyć? Myślę, że przede wszystkim symbole tego miasta.



A więc Atomium – monumentalny model kryształu żelaza, powiększony 165 miliardów razy. Został zbudowany z okazji Wystawy Światowej, która miała miejsce w Brukseli w roku 1958. Wybudowano ten obiekt jako symbol ówczesnych naukowych oraz technicznych osiągnięć „wieku atomu”. Pierwotnym zamysłem było, by po wystawie został rozebrany, jednak tak spodobał się mieszkańcom i turystom, że stoi do dziś. Obiekt składa się z 9 kul – „atomów” każdy ma 18 m średnicy, połączonych ze sobą rurami, w których znajdują się schody ruchome do najwyższej kuli, gdzie znajduje się platforma widokowa z panoramą Brukseli. Zwiedzający mogą wjechać jeszcze do 5 innych kul, gdzie organizowane są stałe lub sezonowe wystawy. Tłumy turystów fotografujących się na tle „atomu” świadczą o popularności miejsca. Warto jednak pamiętać, że robienie zdjęć na tle Atomium jest wolne od opłat dopiero od 2016 roku, kiedy weszły w życie zmiany w prawie autorskim, wprowadzające w Belgii wolność panoramy i brak potrzeby uzyskiwania stosownych zgód.



Innym symbolem Brukseli jest Manneken Pis, czyli Siusiający chłopiec - figurka-fontanna, wykonana z brązu, przedstawiająca nagiego, sikającego chłopca. Pierwotna figura z XV wieku wykonana w kamieniu była skradziona, tak więc to, co możemy zobaczyć dziś, to figura wykonana z brązu przez rzeźbiarza barokowego. Z figurą i jej pochodzeniem związane są – co zrozumiałe – legendy, spośród których największą popularnością cieszy się ta, że sikanie małego chłopca miało uchronić miasto od zajęcia przez najeźdźców. Z figurą związany jest ciekawy zwyczaj. Często ubiera się ją w stroje ofiarowane przez stowarzyszenia kulturalne, rzemieślnicze, regiony oraz oficjalne delegacje państwowe. Stroje te są później przechowywane w muzeum. W 2017 roku figurka była przez tydzień ubrana w krakowski strój ludowy.



Niejako odpowiedzią na słynnego Manneken Pis jest od 1987 roku Jeanneke Pis (Siusiająca Dziewczynka). Figurka z wapienia, wykonana przez Denisa-Adriena Debouvrie, ma zaledwie 50 cm wysokości i przedstawia kucającą do sikania dziewczynkę, a ma symbolizować równouprawnienie także w tym obszarze !?



Prawdziwą perełką w Brukseli jest jednak rynek, znany jako Grand Place. To jeden z najpiękniejszych placów Europy, będący sercem historycznego miasta. Początki placu sięgają XII wieku, kiedy to pełnił funkcję targowiska, gdzie handlowano zbożem, mięsem i tkaninami. Z czasem plac stał się centrum życia gospodarczego i politycznego, otoczonym przez domy cechowe należące do najważniejszych gildii kupieckich i rzemieślniczych.



Najbardziej charakterystycznym budynkiem jest gotycki ratusz z XV wieku, ozdobiony smukłą wieżą, zwieńczoną figurą św. Michała – patrona miasta. Naprzeciw niego znajduje się Dom Królewski, znany też jako Maison du Roi, który pełnił różne funkcje administracyjne. W 1695 roku rynek został niemal całkowicie zniszczony podczas bombardowania Brukseli przez wojska francuskie. Odbudowa nadała placowi jednolity, barokowy charakter, widoczny do dziś w niezwykle bogato zdobionych fasadach kamienic.



Grand Place od wieków jest miejscem najważniejszych wydarzeń miejskich – uroczystości, targów, a współcześnie także festiwali i widowisk, takich jak słynny kwiatowy dywan układany co dwa lata. Ze względu na wyjątkową wartość historyczną i artystyczną rynek został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Dziś stanowi nie tylko atrakcję turystyczną, lecz także symbol tożsamości Brukseli i jej bogatej historii. Warto na rynku spędzić trochę czasu, by nasycić się pięknem tego miejsca.


Będąc w Brukseli trzeba koniecznie udać się do miejsca, gdzie swoją siedzibę mają instytucje unijne. W dzielnicy europejskiej mieszczą się najważniejsze organy, m.in. Komisja Europejska oraz Rada Unii Europejskiej.


Autor w Brukseli
Autor w Brukseli

To tutaj zapada wiele decyzji dotyczących polityki, gospodarki i prawa państw członkowskich. To swego rodzaju symbol integracji europejskiej oraz miejsce pracy tysięcy urzędników i dyplomatów.



Warto też zerknąć na Pałac Królewski i miejsce, gdzie król mieszka na co dzień. Nie jestem rojalistą i nie przywiązuję wagi do takich symboli, ale cóż szkodzi zerknąć, w jakim przepychu żyje król Belgów. Zwłaszcza, że widziałem już potężniejsze pałace władców znacznie biedniejszych krajów. Belgia to w końcu dwudziesta któraś tam gospodarka świata.


Katedra św. Michała i św. Guduli to jedna z najważniejszych świątyń Belgii, wznoszona od XIII do XV wieku w stylu gotyckim. Jej charakterystyczna fasada z dwiema wieżami przypomina francuskie katedry, a wnętrze zachwyca strzelistością, witrażami i bogatą dekoracją rzeźbiarską i malarską. Świątynia była miejscem królewskich uroczystości, m.in. ślubów i koronacji. Stanowi ważny symbol miasta i przykład dojrzałego gotyku brabanckiego.



Spacerując ulicami Brukseli można spotkać wiele ciekawych pomników, parków, kamienic z różnych epok i w różnych stylach, a także galerii i muzeów.


Jednym z ciekawszych jest Muzeum Piwa, wszak Belgia słynie z tego trunku, którego wytwarza się tu ponoć ponad 700 gatunków. Belgian Brewers Museum to niewielkie, ale ciekawe miejsce poświęcone historii belgijskiego piwowarstwa. Mieści się na Grand Place i prezentuje dawne narzędzia browarnicze, etapy produkcji piwa oraz znaczenie tego trunku w kulturze Belgii. Zwiedzający mogą poznać tradycje sięgające średniowiecza, a na zakończenie skosztować lokalnego piwa. Piwa można napić się też oczywiście w licznych restauracjach i barach. Zawsze podawane z kulturą i w odpowiedniej temperaturze. Będąc w Belgii trzeba wręcz pić piwo, ale nie zapominać też o delektowaniu się tamtejszą czekoladą.


Największym miastem Belgi jest, jak już była o tym mowa, Antwerpia położona nad rzeką Skalda. Od wieków miasto to pełni ważną rolę jako jeden z największych portów Europy oraz światowe centrum handlu diamentami. Z miastem związany był wybitny malarz epoki baroku Peter Paul Rubens (1577-1640), którego dom i pracownia są dziś muzeum i którego pomnik można zobaczyć w Antwerpii na Groenplaats. Tu mieszkał i pracował przez pewien czas także Pieter Bruegel Starszy (1529-1569), zwany – ze względu na tematykę obrazów – „chłopskim”. Jego najbardziej znane dzieła znajdują się, niestety, w Wiedniu.



Sercem Antwerpii jest zabytkowy rynek z imponującym ratuszem oraz Katedra Najświętszej Marii Panny, jeden z najważniejszych przykładów gotyku w Belgii, z bardzo wysoką wieżą. We wnętrzu katedry znajdują się dzieła Rubensa. Miasto słynie także z mody — działa tu prestiżowa Royal Academy of Fine Arts Antwerp, która wykształciła wielu znanych projektantów. Antwerpia łączy historyczne dziedzictwo z nowoczesnością. Dynamicznie rozwijający się port, liczne muzea oraz tętniące życiem dzielnice sprawiają, że jest to ważne centrum gospodarcze i kulturalne Europy.



W Belgi jest więcej pięknych, historycznych miast. Jednym z nich jest Brugia. To jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast Europy, ze względu na malownicze kanały, nazywane często „Wenecją Północy”.



Sercem miasta jest, jak to najczęściej bywa, rynek. Otoczony jest kolorowymi kamienicami i zdominowany przez strzelistą Dzwonnicę Belfort, z której roztacza się widok na całe miasto. Brugia zachwyca siecią kanałów, które najlepiej podziwiać podczas rejsu lub spaceru wzdłuż nabrzeży.

Szczególnie urokliwe jest Minnewater, zwane Jeziorem Miłości. Można odwiedzić także Bazylikę Świętej Krwi, gdzie przechowywana jest cenna relikwia.



Miłośnicy sztuki powinni zajrzeć do Groeningemuseum, prezentującego dzieła dawnych mistrzów niderlandzkich. Mnie osobiście skusiła okazja, by będąc w Brugii obejrzeć wystawę Salvadora Dali ( 1904-1989) w Museum-Gallery Xpo. Na wystawie zgromadzono kilkaset chyba dzieł jednego z najbardziej znanych twórców surrealizmu, w tym jego kultowe dzieło „Trwałość pamięci”, przedstawiające surrealistyczny i oniryczny obraz topniejących zegarów rozwieszonych nad jałowymi krajobrazami.

Miasto słynie również z czekolady i ręcznie robionych koronek, które można kupić w licznych lokalnych sklepach.


Kolejnym belgijskim miastem, które widziałem i polecam wszystkim, jest Gandawa. To jedno z najważniejszych historycznych miast Belgii, którego początki sięgają wczesnego średniowiecza. W okresie rozkwitu, między XII a XIV wiekiem, było jednym z największych i najbogatszych ośrodków Europy dzięki handlowi suknem. Symbolem dawnej potęgi jest imponujący Zamek Gravensteen – średniowieczna twierdza hrabiów Flandrii, górująca nad miastem.


W centrum znajduje się Katedra św. Bawona, a w niej słynny ołtarz „Adoracja Mistycznego Baranka” autorstwa braci van Eyck. Nastawa ołtarzowa składa się z 12 tablic w dwóch rzędach. Przedstawiono na nich łącznie ponad 250 postaci. Malownicze nabrzeża Gandawy zachwycają zabytkową architekturą i są jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w mieście.

Dziś Gandawa to tętniący życiem ośrodek akademicki i kulturalny, łączący bogatą historię z nowoczesnością. Liczne festiwale, kawiarnie i wydarzenia sprawiają, że miasto przyciąga turystów i studentów z całego świata.


Podział Belgia na część flamandzką i walońską ma zarówno podłoże historyczne, jak i językowe. Północ kraju, czyli Flandria, zamieszkana jest głównie przez ludność posługującą się językiem niderlandzkim (flamandzkim), natomiast południowa Walonia jest obszarem francuskojęzycznym. Istnieje także dwujęzyczny region stołeczny Bruksela, gdzie używa się obu języków.

Podział ten sięga XIX wieku, kiedy dominującą rolę w państwie odgrywała francuskojęzyczna elita, mimo że większość ludności mówiła po niderlandzku. Z czasem doprowadziło to do napięć społecznych i politycznych. W XX wieku Belgia stopniowo przekształciła się w państwo federalne, nadając szeroką autonomię regionom.

Dziś Flandria jest bardziej rozwinięta gospodarczo, podczas gdy Walonia przeszła trudniejszą transformację po upadku przemysłu ciężkiego. Różnice te wpływają na politykę kraju, czyniąc Belgię jednym z najbardziej złożonych systemów federalnych w Europie.



Podsumowując moje wizyty w Belgii mogę z całą odpowiedzialnością polecić ten kraj wszystkim, którzy chcą poznać średniowieczną historię Europy, jak i jej najbardziej współczesne, ekscytujące wręcz, wydanie.


bottom of page