top of page

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

  • Andrzej Zawadzki
  • 1 sty
  • 7 minut(y) czytania

Włochy odwiedziłem kilka razy. Była to zresztą kiedyś pierwsza moja podróż turystyczna. No, bo gdzie jechać, jak nie do Rzymu, na pierwszą wyprawę niezawodową?



Od tamtej pory chętnie wracam do Włoch, za każdym razem coraz bardziej zagłębiając się w tajemnice tego rejonu i podziwiając jego urok. Nie dziwię się wszystkim, którzy stale jeżdżą do Włoch, choć osobiście uważam, że jest tyle miejsc na świecie, które trzeba zobaczyć, że wracanie fizyczne bywa naprawdę trudne. W przypadku Włoch mi się jednak też zdarza.


Pierwsze wyprawy do Włoch odbywałem autokarem. W tym też jest pewien urok, bo z okien takiego pojazdu można podziwiać wszystko, co po drodze, a przejazd do Włoch jest niewątpliwie atrakcyjny pod tym względem, niezależnie od tego, jaką trasą się tam udajemy. Można popatrzeć na Czechy, Austrię, Niemcy i co tam jeszcze.


Rzym to stolica i zarazem największe miasto Włoch, położone nad rzeką Tyber i Morzem Śródziemnym, ma 4,3 mln mieszkańców. Od starożytności znany jako Wieczne Miasto, a także „stolica świata”. Nie da się jednak mówić o Rzymie, nie sięgając do jego historii. Wszak po to się tam głównie jedzie, jeśli nie jest to pielgrzymka.



Według tradycji, przekazanej przez Liwiusza, Rzym założył Romulus 21 kwietnia 753 p.n.e. Od tej daty liczona jest historia miasta, co oznacza, że ma ponad 2,8 tys. lat. Wedle legendy wkrótce po założeniu miasta Rzymianie z powodu braku w mieście kobiet postanowili je zdobyć, napadając osadę sąsiednich Sabinów. Porwanie Sabinek jest częstym tematem wykorzystywanym w sztuce, najbardziej znanym przykładem jest grupa rzeźbiarska autorstwa Giambologni (1529-1608), znajdująca się aktualnie we Florencji. Plan porwania się powiódł, tyle, że gdy Sabinowie próbowali odbić kobiety, te namówiły ich do zawarcia rozejmu, a potem sojuszu z Rzymianami. I niech ktoś powie, że to nie kobiety rządzą światem.


W 27 roku p.n.e. Gajusz Oktawiusz Turyn ( 63 p.n.e. – 14) otrzymał od senatu tytuł augusta. Republika rzymska przekształcona została tym samym w państwo o systemie monarchicznym. Tę datę przyjmuje się za początek cesarstwa rzymskiego. W 64 roku wybucha w Rzymie wielki pożar. Po odbudowie Rzym staje się jeszcze piękniejszy niż wcześniej. W 72 rozpoczęto budowę Koloseum, w 125 Panteonu, a w 216 zostają ukończone Termy Karakalli. Ok. 324 r. nad grobem Świętego Piotra wybudowana została przez Konstantyna Wielkiego wczesnochrześcijańska pięcionawowa bazylika, na miejscu której leży dziś Watykan. Jednak dzieje bazyliki i samego Watykanu to temat na oddzielną opowieść.



Pamiętam, że w czasie pierwszego pobytu w Rzymie przytłaczała mnie ilość i wielkość kościołów, choć wszystkie są przepiękne. O Watykanie napiszę wkrótce oddzielnie, bo nie sposób zmieścić wszystkiego w jednym tekście. W samym Rzymie kościołów odwiedziliśmy chyba kilkanaście.

Wspomnę tylko te najbardziej zapamiętane, a więc: Bazylika św. Jana na Lateranie. Bazylika była częścią rezydencji kolejnych papieży od roku 313, czyli od czasu gdy cesarze rzymscy Konstantyn Wielki (272 – 337) i Licyniusz (ok.260 – 325) wydali Edykt mediolański, który przyznał chrześcijanom swobodę wyznania. Poniżej gzymsu bazyliki widoczny jest napis, który wyjaśnia wszystko: Omnium Ecclesiarum Urbis et Orbis Mater et Caput – Matka i Głowa Wszystkich Kościołów Miasta i Świata. Świątynia jest katedrą papieży – biskupów Rzymu i zwierzchników Kościoła. A więc to nie Watykan jest najważniejszym kościołem rzymskim chrześcijan. Fasadę bazyliki wieńczy piętnaście siedmiometrowych figur, przedstawiających doktorów Kościoła z rzeźbą Chrystusa w centralnej części. Jak to często bywa, budowla jest mieszaniną stylów – od elementów gotyckich po klasycystyczną fasadę.



Bazylika św. Pawła za Murami. Według tradycji jest to miejsce pochówku świętego Pawła, który zrobił chyba najwięcej dla rozpowszechnienia się religii chrześcijańskiej w świecie. Pierwotnie bazylika powstała w latach 386-440. Dzisiejszy wygląd to jednak rekonstrukcja obiektu pochodząca z połowy XIX wieku. Również drzwi, tak zwana Święta Brama, otwierane z okazji jubileuszu roku świętego, pierwotnie wykonane w Konstantynopolu w 1070 roku, a zniszczone podczas pożaru, zostały zrekonstruowane w 1967 roku.

Wewnątrz uwagę zwraca apsyda kończąca nawę główną, ozdobiona mozaiką w stylu bizantyjskim. Ukazano na niej Chrystusa na tronie w otoczeniu świętych: Piotra, Andrzeja, Pawła i Łukasza. Na ścianach naw, ułożone w długi pas, znajdują się medaliony z wizerunkami kolejnych papieży, od św. Piotra aż do Franciszka. Legenda głosi, że jeżeli na wszystkich wolnych miejscach będą medaliony z wizerunkami papieży, wtedy nastąpi koniec świata. Kiedy tam byłem po raz pierwszy, ostatni był wizerunek Jana Pawła II i było jeszcze kilka miejsc wolnych, choć nie pamiętam dokładnie ile. Jednak od czasów papieża- Polaka, którego grób miałem okazję oglądać przy którejś z kolejnych wizyt, było już kilku następców św. Piotra, więc pustych miejsc ubywa.



Bazylika św. Agnieszki za Murami Położony przy Piazza Navona kościół wybudowany został na zlecenie papieża Innocentego X (1611-1689) w miejscu dawnego stadionu, na którym poniosła męczeńską śmierć święta Agnieszka, jego patronka. Św. Agnieszka żyła na przełomie III/IV wieku, czyli w okresie prześladowania chrześcijan. Świątynia pod jej wezwaniem to prawdziwa perła baroku. W architekturze fasady bazyliki znalazły odzwierciedlenie główne założenia architektury tego stylu: przemienność form wklęsłych i wypukłych, kontrast pomiędzy stałymi a odkształcalnymi sekcjami fasady oraz kontrast pomiędzy partiami ścian pełniącymi aktywną funkcję nośną a tymi, które są ich wypełnieniem.



Barok był odpowiedzią Kościoła rzymskiego na reformację. Zrezygnowano więc z charakterystycznych dla gotyku naw bocznych na rzecz planu centralnego otoczonego wieńcem kaplic, fałdowano i ozdabiano fasady kościołów oraz ich wnętrza. Za jeden z najważniejszych, wręcz klasyczny przykład kościoła barokowego, który stał się wzorcem dla kościołów barokowych, także w Polsce, uznaje się rzymską świątynię zakonu jezuitów, czyli kościół Il Gesu (Kościół Najświętszego Imienia Jezus). Już fasada kościoła urzeka swą odmiennością, ale prawdziwe piękno zobaczyć można wewnątrz kościoła. Głównym założeniem kontrreformacji było przyciągnięcie ludzi do świątyń, a zadanie to spoczywało głównie właśnie na jezuitach. Wnętrze kopuły pokrywa fresk przedstawiający Niebiosa, natomiast w miejscach, gdzie koło przechodzi w kwadrat, czyli na pendytywach, znajdują się wizerunki proroków, ewangelistów i doktorów Kościoła. Przy okazji pobytu w świątyni zachęcam do obejrzenia kaplicy św. Andrzeja (tego od „andrzejek” i krzyży przed przejazdami kolejowymi), gdzie oprócz obrazu patrona znaleźć można wizerunki wielu innych świętych w doskonałym wydaniu.


Bazylika Matki Bożej Większej. Włoska nazwa to Basilica Papale di Santa Maria Maggiore. Budowę bazyliki rozpoczęto już w pierwszej połowie V wieku. W tym czasie na wzgórzu Eskwilin, na którym jest posadowiona, znajdowała się świątynia Junony, rzymskiej bogini, opiekunki rodzących kobiet, więc kolumny z tej świątyni wykorzystano przy budowie kościoła chrześcijańskiego. W świątyni umieszczono ikonę znaną dziś jako Matka Boża Śnieżna. To w tej bazylice pochowany jest – jako ósmy z głów Kościoła – papież Franciszek. Moja wizyta była jednak wcześniej, więc tego nagrobka nie widziałem.


Jak napisałem wcześniej, zabytkowych, ważnych dla Kościoła i pięknych świątyń jest w Rzymie mnóstwo i nie sposób napisać o większej ich liczbie, więc trochę o innych zabytkach, które pozostały mi w pamięci.



Dla mnie najważniejszy do zobaczenia był Panteon, czyli miejsce poświęcone wszystkim bogom, jedyny obiekt starożytny całkowicie niezmieniony do dzisiaj. To okrągła świątynia na Polu Marsowym z rotundą o średnicy 43,6 m i takiej samej wysokości, ufundowana przez cesarza Hadriana w roku 126. Przed wejściem do świątyni znajduje się trzyrzędowy portyk składający się z 16 kolumn w porządku korynckim. Jest to jedna z najlepiej zachowanych budowli z czasów starożytnego Rzymu. Obiekt był wzorem dla wielu rozmaitych budowli, w tym dla kościoła św. Aleksandra w Warszawie. Także kopuła na Santa Maria del Fiore, o której niedawno pisałem we wspomnieniach z Florencji, była wzorowana na kopule rzymskiej. Kopuła Panteonu odlana jest z niezbrojonego betonu, z centralnym otworem (oculusem) o średnicy ok. 9 m, jedynym otworem oświetlającym wnętrze. Jak większość zabytków, Panteon również przechodził różne koleje losu. W okresie renesansu odnowieniem obiektu kierował sam Rafael Santi (1483- 1520), który później został w nim pochowany. W Panteonie spoczywa również włoskich król Wiktor Emanuela II.




Koloseum, inaczej Amfiteatr Flawiuszów, czyli jeden ze współczesnych siedmiu cudów świata. Ten największy amfiteatr starożytnego świata stoi w sercu Rzymu od blisko dwóch tysięcy lat. Było to miejsce rozgrywania spektakli na niespotykaną skalę. Od walk gladiatorów po inscenizacje bitew morskich. Całość wzniesiono według niezwykle solidnego projektu z wykorzystaniem zaawansowanych materiałów, dzięki czemu Koloseum przetrwało trzęsienia ziemi, pożary i grabieże. Dziś Koloseum odwiedza ponad 6 milionów turystów rocznie. Stając na koronie, ma się świadomość imponującej wielkości obiektu, który jest nie tylko świadectwem wyjątkowego poziomu inżynierii, ale też symbolem potęgi i ambicji cywilizacji rzymskiej, która na zawsze zmieniła oblicze Europy.



Udając się w kierunku Via Appia, czyli słynnej drogi, opisanej w „Quo vadis” Sienkiewicza, warto zahaczyć o Parco Delli Acquedotti, czyli Park Akweduktów. Te niezwykle przemyślane budowle dostarczały setki lat temu wodę do Rzymu, czasem z bardzo odległych od miasta rejonów. Ze względu na rolę, jaką odegrały w historii Wiecznego Miasta, z całą pewnością warto je zwiedzić.



Fontanna di Trevi. Od ponad dwustu pięćdziesięciu lat fontanna przyciąga miliony zwiedzających z całego świata. Każdego dnia gromadzą się przed nią tłumy turystów, którzy nie tylko podziwiają to arcydzieło, ale także uczestniczą w jednym z najstarszych rytuałów turystycznych – wrzucaniu monety przez lewe ramię. Też tak oczywiście zrobiłem. Podobnież z tych „wrzutek” każdego dnia zbiera się całkiem spora sumka, która zasila budżet miasta. Ostatnio miałem okazję widzieć obrazek, gdy pan pod warszawskim Pałacem Kultury i Nauki wybierał śmieci i powiedział, że choć ludzie wrzucają również tu pieniądze, wszystkie one są skrzętnie wyławiane przez „nieznanych sprawców”. Co kraj, to obyczaj.


Zwiedzając Rzym, można dowiedzieć się, gdzie były tak sławne budowle, jak chociażby Termy Dioklecjana, czy Circus Maximus. Choć są po nich tylko pozostałości, można sobie wyrobić pogląd, jak świetne to były obiekty.

Warto jeszcze rzucić okiem na takie miejsca, jak Campo de' Fiori, czyli historyczny plac, znany jako "pole kwiatów", który dziś jest popularnym miejscem spotkań i codziennym targowiskiem. Na placu znajduje się pomnik Giordano Bruno (1548-1600), straconego na tym placu, co jak wiadomo, stało się inspiracją dla Czesława Miłosza, który przywołał nazwę placu w wierszu o Powstaniu w Getcie.


Jeszcze tylko dwa zdania o Katakumbach, czyli podziemnych cmentarzach, na których – w wydrążonych w lekkiej skale niszach – chowano zmarłych, a które znajdowały się poza murami miasta, bowiem był całkowity zakaz grzebania w obrębie Rzymu. W potocznym mniemaniu katakumby były miejscem zbierania się pierwszych chrześcijan na nabożeństwa. Dzisiejsze badania podważają tę tezę. W katakumbach odbywały się prawdopodobnie jedynie spotkania memoratywne, czyli w rocznicę śmierci któregoś z wyznawców, natomiast pierwsze nabożeństwa chrześcijan odbywały się w domach prywatnych.



 Wspomnę jeszcze o słynnych rzymskich placach, które często pojawiają się w powieściach i filmach, jak Piazza Navona, Piazza del Popolo, Pole Marsowe, czy też o Schodach Hiszpańskich, tak często filmowanych.


Autor na Schodach Hiszpańskich
Autor na Schodach Hiszpańskich

Nie sposób wymienić wszystkie miejsca zobaczenia w Rzymie, więc z góry przepraszam tych, którzy wśród wymienionych przeze mnie obiektów, nie znaleźli swoich ulubionych lub chociażby zapamiętanych.


bottom of page