top of page

Co mówi o nas nasz styl?

  • Ela Cissowska
  • 1 mar
  • 3 minut(y) czytania

Zanim wypowiemy choć jedno słowo, zanim przywitamy się uśmiechem lub skinieniem głowy, zanim zdążymy opowiedzieć cokolwiek o sobie, nasz wygląd zdąży już zdradzić pewną historię. Czasem jest to historia prosta i oczywista, czasem subtelna, ledwie zauważalna. Ale zawsze jakaś.



Ubrania, które nosimy, to nie tylko okrycie ciała. To język. Cichy, lecz wymowny. To język naszych upodobań, naszych codziennych wyborów, naszego komfortu, a nawet naszej etyki.


Styl odsłania sposób, w jaki wchodzimy w świat każdego dnia. Jak się w nim poruszamy. Czego potrzebujemy, by czuć się sobą. Co jesteśmy gotowi pokazać, a co wolimy pozostawić tylko dla siebie. I choć garderoba nie mówi o nas wszystkiego, mówi wystarczająco dużo, by dostrzec pewne wzory, rytmy i prawdy o naszym życiu.



W moim przypadku ta opowieść zaczyna się w szafie, w której nie znajdziesz ani sukienek, ani spódnic. Jedyna sukienka, jaką mam, czeka cierpliwie na szczególne okazje.


Na co dzień noszę spodnie. Nie dlatego, że buntuję się przeciw czemukolwiek, lecz dlatego, że tak czuję się najbardziej sobą. To w spodniach jestem swobodna. W spodniach oddycham pełniej.



Moja garderoba to ukłon w stronę klasyki: kaszmirowe swetry, sportowe bluzki w stonowanych kolorach, żakiety, wygodne buty na płaskim obcasie, tenisówki. Nie ma w niej krzykliwości, nie ma pośpiechu. Jest spójność i coś jeszcze - odrobina nostalgii po czasach biurowych, o czym przypominają trzy żakiety wiszące cierpliwie na wieszakach. Choć rzadko po nie sięgam, nie potrafię się z nimi rozstać.

Dziś noszę je inaczej, miękko i swobodnie, zestawiając z tenisówkami, swetrem i jeansami.



Zmiana stylu odzwierciedla zmianę rytmu życia. Z formalnego na przyjazny, lekki, bardziej zgodny ze mną.

Bo styl zawsze idzie w parze z trybem życia. A mój jest spokojny. Blisko natury. W rytmie spacerów, w ciszy, w prostocie. Moja szafa to odbicie tej harmonii, jest w niej przestrzeń, jakość, przewidywalność. Nic, co krzyczy. Wszystko, co otula.


Kiedy patrzę na moje ubrania, widzę też wyraźnie, że nie biegnę za trendami. Nigdy mnie to nie pociągało. Lubię wiedzieć, co “jest na czasie”, ale bardziej po to, by wybrać drobny, modny akcent - kolor apaszki, nowy odcień koszulki, ciekawy fason butów. Trendy traktuję jak przyprawę, nie jak główne danie. Pozwalają mi odświeżać klasyczne zestawy, ale nigdy nie przejmują steru.


Najbardziej jednak dbam o to, aby to, co noszę, było wygodne, ale jednocześnie współczesne. Wygoda bez rezygnacji z gustu to dla mnie ważne. Buty mają nie tylko nie męczyć stóp. Mają być lekkie, zgrabne, na czasie. Mają iść ze mną, a nie mnie spowalniać.



W mojej szafie są też rzeczy, które noszą w sobie pewną historię. Jedną z nich jest zimowy płaszcz Barbour kupiony w czasie wizyty w Glasgow w Szkocji. Pikowany, z kapturem, ciemnozielony, z brązowymi sztruksowymi wykończeniami i podszewką w kratę. Kupiłam go kilka lat temu, a wygląda jak nowy. Towarzyszył mi na wielu zimowych spacerach, zajrzał ze mną do wielu kawiarni i przeszedł wiele miejskich ulic. To nie jest płaszcz, który nosi się przypadkiem. To płaszcz, do którego się wraca. Jakość ma to do siebie, że staje się częścią naszej osobistej historii.


Ale na co dzień wybieram kurtki: ciepłe, praktyczne, miękkie. Zazwyczaj otulam się też szalikiem. To właśnie w takim zestawie czuję się najswobodniej - gotowa zarówno na długi spacer, jak i na zwykłe codzienne sprawy.


Tak, moja szafa mówi o mnie dużo. Mówi, że cenię spokój. Że lubię prostotę. Że ważne jest dla mnie to, jak się czuję, a nie to, jak wyglądam w oczach innych. Że w moim życiu więcej jest natury niż zgiełku, więcej refleksji niż pogoni, więcej codziennej harmonii niż spektakularnych manifestów.


Co mówi o Tobie Twoja garderoba? Co mówią kolory, które wybierasz? Fasony, po które sięgasz najczęściej? Rzeczy, których masz najwięcej? Ubrania, których nie nosisz, choć nadal je trzymasz?


Każdy z tych elementów opowiada jakąś historię o Twoim życiu. Czasem świadomą. Czasem nieświadomą. Może Twoja szafa zdradza Twoją potrzebę stabilności, a może przeciwnie, chęć zmiany. Może mówi o tęsknocie za wygodą, której na co dzień sobie nie dajesz. Może przypomina o tym, kim byłaś kiedyś, lub podpowiada, kim chciałabyś być dziś.


Garderoba jest jak lustro. Pokazuje nie tylko to, co nosimy, ale także to, co wybieramy, aby nosić. A wybory te nigdy nie są przypadkowe.

Może więc warto czasem otworzyć szafę nie tylko po to, by wybrać strój na dzień. Może warto otworzyć ją po to, by zajrzeć trochę głębiej - w siebie. Dotknąć swoich potrzeb, swoich preferencji, swojego stylu życia. By zobaczyć, czy to, co nosisz, harmonizuje z tym, kim jesteś. Albo z tym, kim chcesz być.

Bo styl to nie moda. Styl to wewnętrzna decyzja. Subtelna, ale konsekwentna. To sposób mówienia światu: „Oto ja”. Bez słów.


Kiedy następnym razem otworzysz swoją szafę, spróbuj spojrzeć na nią nie jak na zbiór ubrań, ale jak na osobistą mapę. Może pokaże Ci kierunek, którego dotąd nie zauważyłaś.


bottom of page