top of page

Holandia - nie tylko wiatraki

  • Andrzej Zawadzki
  • 3 dni temu
  • 7 minut(y) czytania

Holandia to kraj położony nad Morzem Północnym. Powierzchnia kraju wynosi ok. 41,5 tys. km², a liczba ludności przekracza 17 milionów, co czyni kraj jednym z najgęściej zaludnionych państw świata.



Stolicą jest Amsterdam, natomiast siedzibą rządu jest Haga.



Historia Niderlandów sięga średniowiecza, jednak kluczowym momentem była XVI-wieczna walka o niepodległość przeciwko Hiszpanii, zakończona powstaniem Republiki Zjednoczonych Prowincji. W XVII wieku kraj był potęgą handlową i morską, a jego flota oraz kompanie handlowe, jak Holenderska Kompania Wschodnioindyjska, działały na całym świecie.


Autor
Autor

Jako ciekawostkę mogę przytoczyć znalezioną gdzieś informację, że w tamtym czasie Niderlandy były krajem, w których był największy na świecie odsetek osób umiejących czytać i pisać. W późniejszych wiekach znaczenie państwa osłabło, lecz po II wojnie światowej Niderlandy stały się stabilną demokracją i jednym z filarów integracji europejskiej.


Od czasów reformacji utrzymuje się podział dzisiejszego obszaru Beneluxu na katolicką Belgię i protestancką Holandię. Dziś Holandia jest krajem silnie zsekularyzowanym. Obecne są jednak także mniejszości muzułmańskie i inne wspólnoty wyznaniowe.


Holandia należy do najbogatszych i najbardziej rozwiniętych państw świata. Kraj słynie z nowoczesnego rolnictwa, wysokiego poziomu życia oraz liberalnego podejścia do wielu kwestii społecznych.



Kraj odgrywa ważną rolę w handlu międzynarodowym, także za przyczyną portu w Rotterdamie. To drugie co do wielkości miasto Holandii, liczące około 650 tysięcy mieszkańców.


Pomnik upamiętniający zbombardowanie przez Niemców Rotterdamu
Pomnik upamiętniający zbombardowanie przez Niemców Rotterdamu

Leży w delcie Renu i Mozy, a jego port jest największym portem morskim w Europie i jednym z najważniejszych na świecie, co czyni miasto kluczowym centrum logistycznym i handlowym.



Rotterdam wyróżnia się na tle innych holenderskich miast swoją nowoczesnością. Podczas II wojny światowej został niemal całkowicie zniszczony. Dywanowe bombardowanie przetrwał jedynie gotycki kościół Laurenskerk, który stanowi jeden z nielicznych śladów dawnej zabudowy. Roterdam nie został jednak – jak wiele innych miast – odbudowany w starym wydaniu, tylko w nowoczesnym stylu, pełnym śmiałej architektury. Wręcz symbolem miasta są kubiczne domy, czyli Kubuswoningen, zaprojektowane przez Pieta Bloma. Do jednego z takich domów można wejść, by zobaczyć, jak żyje się w mieszkaniu, którego żadna ściana nie jest pionowa.



Duże wrażenie zrobiła na mnie imponująca hala targowa Markthal, łącząca funkcje handlowe i mieszkalne. To duża hala, ozdobiona oryginalnymi malowidłami, z boków i od góry otoczona mieszkaniami. Warto pamiętać, że Rotterdam to miasto, w którym urodził się Erazm z Rotterdamu (1467-1536). To od jego imienia pochodzi bardzo zasłużony dla nauki i przyjaźni międzynarodowej młodych ludzi program Erasmus.


Pomnik Erazma z Rotterdamu – który jest najstarszym pomnikiem Holandii - zajmuje poczesne miejsce na Grotekerkplein przed Sint-Laurenskerk.

Choć Rotterdam kojarzy się głównie z nowoczesnością, można tu znaleźć także zabytki. Warto zobaczyć również most Erasmusbrug, będący ikoną współczesnego miasta.


Delft to urokliwe miasto o bogatej historii, znane z kanałów, co w Holandii nie jest akurat czymś nadzwyczajnym, zabytkowej architektury i słynnej ceramiki Delftware. Sercem miasta jest rynek z imponującym Nowym Kościołem, gdzie znajdują się groby członków holenderskiej rodziny królewskiej, w tym Wilhelma I Orańskiego. Naprzeciwko kościoła stoi Ratusz Delft – jeden z najpiękniejszych w kraju. Delft jest związane z wybitnym malarzem Johannesem Vermeerem (1632-1675), którego twórczość inspirowała się także miejskimi scenami. Vermeer pozostawił po sobie stosunkowo niewielką liczbę obrazów, ale wszystkie one są bardzo cenne i powszechnie znane. Kilka dzieł Vermeera, w tym znaną chyba wszystkim Dziewczynę z perłą  miałem okazję zobaczyć później w Królewskiej Galerii Malarstwa Mauritshuis w Hadze. W samym Delft jest wiele śladów życia znanego malarza, poczynając od murala, który stanowi ciekawy i oryginalny kolaż z dzieł Vermeera.


Haga (Den Haag) to trzecie co do wielkości skupisko ludności Holandii i siedziba rządu oraz parlamentu, choć formalną stolicą kraju pozostaje Amsterdam. Co ciekawe, Haga nigdy nie miała praw miejskich, więc z punktu widzenia formalnego jest wsią, ewentualnie osadą. Haga pełni jednak funkcję administracyjnego i politycznego centrum państwa, a także ważnego ośrodka międzynarodowego – mieści się tu m.in. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości.

Sercem miasta jest historyczny kompleks Binnenhof, gdzie obraduje parlament. W pobliżu znajduje się Mauritshuis – muzeum z dziełami takich mistrzów jak Vermeer czy Rembrandt. Popularnym miejscem wypoczynku jest nadmorska dzielnica Scheveningen z szeroką plażą i molo.



Moja tegoroczna wizyta w Holandii wypadła w okresie, gdy w pełnej krasie dostępny był Keukenhof. To jeden z najsłynniejszych ogrodów kwiatowych na świecie. Każdej wiosny rozkwita tu ponoć (bo przecież nikt nie da rady tego zliczyć) ponad siedem milionów cebul kwiatowych, z czego największą część stanowią tulipany, będące przecież symbolem Niderlandów.


Całość ogrodu zajmuje około 32 hektary i zachwyca starannie zaprojektowanymi kompozycjami barw, kształtów i zapachów, firmowane przez poszczególnych hodowców zajmujących się ich uprawą. Spacerując alejkami, można podziwiać zarówno klasyczne odmiany tulipanów, jak i rzadkie, będące szczególnymi atrakcjami, hybrydy o fantazyjnych płatkach.


W Keukenhof co roku powstają nowe aranżacje tematyczne oraz instalacje florystyczne. Na terenie ogrodu znajduje się piękny wiatrak, z tarasu którego można oglądać ogród, a także leżące za wąskim kanałem prawdziwe, wielohektarowe pola tulipanów.


Ogrody przyciągają tłumy turystów z całego świata, oferując wyjątkowe doświadczenie kontaktu z naturą i estetyką na najwyższym poziomie. Tylko dlatego, że wybraliśmy się tam wcześnie rano, mogliśmy dostać się do ogrodów w miarę szybko, a potem podziwiać i fotografować poszczególne instalacje kwiatowe bez większego tłoku. Mogliśmy również bez tłoku robić zakupy, co poskutkowało torbami cebulek, którymi trzeba było się troskliwie opiekować, by po powrocie do kraju móc cieszyć się ich pięknem. Z perspektywy kilu tygodni mogę powiedzieć, że wszystkie cebulki wydały kwiaty.


Amsterdam to miasto o niezwykle bogatej historii, której ślady widoczne są w licznych zabytkach i w układzie urbanistycznym. Początki miasta sięgają XIII wieku, kiedy to niewielka osada rybacka powstała przy ujściu rzeki Amstel. Dynamiczny rozwój nastąpił w XVII wieku, zwanym „złotym wiekiem Niderlandów”. Wtedy Amsterdam stał się jednym z najważniejszych ośrodków handlu i finansów w Europie.


Z tego okresu pochodzi charakterystyczny system koncentrycznych kanałów, wpisany dziś na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Amsterdam ma ponad 165 kanałów, które tworzą 100-kilometrową sieć wodną. Miasto jest podzielone przez te kanały na około 90 wysp i połączone ponad 1500 mostami i mostkami. Teren zamieszkuje ok milion mieszkańców, co czyni Amsterdam największym miastem Holandii.



Nie ukrywam, że jednym z głównych powodów odwiedzenia przeze mnie Amsterdamu była wizyta w Rijksmuseum. Niemal każdy, kto przekracza próg Muzeum Królestwa Holandii, wie, że wewnątrz czeka na niego wspaniała, jedyna na świecie kolekcja obrazów wielkich holenderskich mistrzów, głównie z wieku XVII, czyli „złotego wieku” malarstwa holenderskiego.


Siedziba Rijksmuseum to jeden z nielicznych - a także pierwszych w Europie - gmachów wybudowanych specjalnie w celach muzealnych. Tak jak paryski Luwr, Rijksmuseum powstało w czasach napoleońskich. Zalążek pochodził z prywatnej kolekcji księcia Wilhelma V oraz ze zbiorów kupieckiego społeczeństwa Holandii.


Zalążek Rijksmuseum, czyli Narodowa Galeria Sztuki – została otwarta 31 maja 1800 roku! Pierwszym zakupem był obraz Jana Asselijna (1610-1652) Zagrożony łabędź, który to ptak miał wyrażać dążenia niepodległościowe Holandii i który do dziś można podziwiać w Rijksmuseum.


Muzeum rozrastało się w kolejnych latach i kilkakrotnie zmieniało siedzibę. Inauguracja obecnej miała miejsce w lipcu 1885 roku. Wygląd gmachu podkreśla funkcję świątyni historii i sztuki. Wykonany z czerwonej cegły, w stylu neogotyckim, został usytuowany pomiędzy zabytkową częścią miasta a budynkami dziewiętnastowiecznymi. Zastosowane materiały, formy i motywy ornamentalne zostały zaczerpnięte z holenderskiej tradycji różnych epok. Wnętrze muzeum, z ozdobnymi filarami, zostało wyposażone w mozaikowe posadzki, sklepienia z wielobarwnych kamieni, inskrypcje i malowidła ścienne.



Rijksmuseum umożliwia najpełniejszy przegląd sztuki holenderskiej, niewielką kolekcję dzieł malarzy włoskich, flamandzkich i hiszpańskich, takich jak Rubens, van Dyck, Goya. Można tu zobaczyć także dużą kolekcję rzeźby i sztuki użytkowej, największa na świecie kolekcja akwafort Rembrandta, a nawet kolekcja sztuki Azji.


Do zwiedzania Rijksmuseum podszedłem bardzo dobrze przygotowany, dzięki czemu widziałem dzieła takich twórców jak Piero di Cosimo (1462-1522), Maarten van Heemscerck (1498-1574), Paolo Veronese (1528-1588), Jacopo Tintoretto (1518-1594), Frans Hals (1580-1666), Rembrandt van Rijn (1606-1669), Pieter Saenredam (1597-1665), Jan Vermeer (1632-1675), Jan Steen (1626-1679), Pieter de Hooch (1629-1684), Gabriel Metsu (1629-1667), Francisco Goya (1746-1828), czyli prawdziwych, znanych powszechnie, mistrzów. Największą sławę przyniosły muzeum dzieła Rembrandta van Rijn, w tym monumentalna „Straż nocna” . Przed specjalną gablotą gromadzą się wręcz tłumy, porównywalne do tych, jakie widziałem w Luwrze przed Moną Lisą. Niestety, podejście do Straży nocnej nie było możliwe ze względu na prace konserwatorskie (?). Są natomiast na ścianach kopie, które dają obraz dzieła.


Mówiąc o Amsterdamie warto wspomnieć o Pałacu Królewskim na placu Dam, który od XVII wieku pełni reprezentacyjną funkcję w życiu całego państwa. W czasie ostatniego pobytu widziałem na placu kilka – czasem zupełnie przeciwstawnych – demonstracji. Podobnież to tradycyjne miejsce wyrażania opinii w ten sposób, a ich uczestnicy nie przeszkadzają sobie nawzajem.


Miłośnikom nowszej historii można polecić dom-muzeum Anny Frank – autorki słynnych dzienników opisujących życie Żydów w okupowanej przez hitlerowców Holandii.


I jeszcze Maastricht. To jedno z najstarszych miast Holandii, malowniczo położone nad Mozą, blisko granicy z Belgią. Historia miasta sięga czasów rzymskich, kiedy istniała tu niewielka osada. Miasto słynie z dobrze zachowanej starówki, wąskich uliczek i zabytków, takich jak bazylika św. Serwacego czy most św. Serwacego.


Maastricht odegrało ważną rolę w historii Europy – to właśnie tutaj w 1992 roku podpisano Traktat z Maastricht, który dał początek Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie. Dziś Maastricht jest ważnym ośrodkiem kulturalnym i akademickim, znanym z uniwersytetu oraz licznych festiwali.


Z obiektów widzianych w Maastricht utkwiła mi w pamięci księgarnia, uznana za jedną z najładniejszych na świecie. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że mieści się w zabytkowym budynku byłego kościoła. Kościół wzniesiono w XIII wieku i aż do rewolucji francuskiej spełniał swoją funkcję. Potem budynek był wykorzystywany na różne, czasem bardzo dziwne cele. To, na co przeznaczono go obecnie, sprawia, że księgarnia w takim wnętrzu wygląda imponująco.


Takich pięknych miast w Holandii jest znacznie więcej, o czym wiem także z opowieści mojej wnuczki Marysi, która studiuje w Groningen i która uwielbia swoje miasto.


Z pewnością warto Holandię poznać dokładniej.

I te wszechobecne rowery na ulicach! Trochę dla nas dziwne, że wszędzie, nawet na chodnikach i przejściach, to rowerzyści mają pierwszeństwo, ale trzeba było się nauczyć.


Jadąc przez Holandię, można - na równych jak stół bilardowy pastwiskach - zobaczyć pasące się stada krów i – rzadziej – owiec. Wodę zapewniają kanały, stanowiące jednocześnie naturalne ogrodzenia pastwisk. Nie można więc nie wstąpić na którąś z farm, by poznać tajniki produkcji serów i tradycyjnych chodaków.

Tak się szczęśliwie dla nas złożyło, że byliśmy w Holandii w czasie Święta Króla, który to dzień jest świętem narodowym, a Holendrzy świętują je radośnie, hucznie i zbiorowo. Miasta w tym dniu są pomarańczowe od strojów, kotylionów, balonów i innych elementów ubranych w te kolory.

I jedna wielka wygoda: nawet w najmniejszym sklepiku, straganie czy toalecie publicznej można zapłacić kartą. Tak przy okazji: system zwrotów kosztu toalety przy robieniu zakupów w miejscowym sklepie wart jest upowszechnienia również w Polsce.


bottom of page